
Niemiecki rząd bezprawnie zawyżał przewoźnikom drogowym myto
Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł w ostatnich dniach, że niemiecki rząd nie miał prawa przy ustalaniu wysokości opłat drogowych - pobieranych od przewoźników na trasach międzynarodowych - uwzględniać w nich kosztów utrzymania policji drogowej. Przewoźnicy będą mogli otrzymać rekompensaty z tego tytułu, ale droga do tego nie będzie krótka i łatwa.
Według wyroku TSUE Niemcy powinny zwrócić część pobranych opłat drogowych. Ma to być 3,8 lub 6 proc. tych opłat. Zdaniem trybunału wpływy z opłat drogowych powinny pokrywać wyłącznie koszty infrastruktury – budowy, utrzymania i remontów dróg. Tymczasem w Niemczech przy wyliczaniu wysokości tych opłat brano też pod uwagę koszty utrzymania policji drogowej. I to TSUE uznał za bezprawne, co oznacza, że opłaty drogowe pobierane od przewoźników na terenie Niemiec były zawyżone. Szacuje się, że rząd Niemiec powinien zwrócić przewoźnikom około miliarda euro z tego tytułu.
„Wyrok TSUE w sprawie C-321/19 jest wynikiem wieloletniej batalii sądowej prawników reprezentujących polskich przewoźników” - napisała o tym „Rzeczpospolita”. „Pomimo kilku przegranych bitew – na etapie postępowania przed niemieckimi sądami powszechnymi, które jak nie trudno się domyśleć nie chciały wydać wyroku „przeciwko” swojemu krajowi, wygraliśmy ostateczną wojnę w Trybunale Sprawiedliwości”.
Przewoźnicy już mogą się starać o zwrot pieniędzy z zawyżonych opłat - od niemieckiego BAG, czyli Federalnego Urzędu ds. Transportu Towarowego w Niemczech. I nie powinni z tym zwlekać, bo te roszczenia niebawem będą się przedawniać.
Na jakich zasadach będą mogli się oni zwrócić o zwrot pieniędzy od BAG? Tę kwestię wyjaśnia w swym artykule na ten temat firma TSL Lawyers:
Na podstawie: logistyka.rp.pl, TSL Lawyers